Udostępnij:
FaceBook

elblag01elblag02Team Mustang Pasłęk, zakończył weekendowe zmagania sportowe gościnnym występem Tomka Mieczkowskiego w "I Mistrzostwach Warmii i Mazur w Półmaratonie" w Elblągu. Tomek wspólnie z Piotrkiem i Emilem zajęli trzecie miejsce wśród drużyn, z 40 minutową przewagą nad kolejną drużyną. Brawo chłopaki.

Udostępnij:
FaceBook

gdynia2017 01Pierwsze jesienne ściganie Team Mustang Pasłęk rozpoczyna się w Gdyni. Reprezentacja w składzie Tomek, Heniek i gościnnie Andrzej zawitała na starcie MTB Maraton Gdynia 2017. Bardzo dobrze zorganizowana impreza, z niekonwencjonalnym wyborem dystansu w trakcie maratonu, sam decydujesz czy jedziesz na 1, 2 czy 3 okrążenia, każde okrążenie po 20 km. Chłopaki wybrali dystans mini, gdzie przez godzinę z minutami dzielnie walczyli na błotnistych szlakach TPK. Z małymi przygodami cała trójka dotarła do mety, zadowolona z jazdy i z uzyskanego czasu.

Za rok zawitamy tutaj ponownie, hej.

Udostępnij:
FaceBook

kartuzy1W deszczową sobotę Mustangi wystartowały w szosowym Cyklo Kartuzy na dystansie Maxi 82km. Suma przewyższeń na trasie to 1000 m ,także było co jechać. Pogoda nie rozpieszczała, ale wszyscy dzielnie walczyli. Beata tradycyjnie brylowała w swojej kategorii. Wygrała wyścig i całą serię w kategorii K4. Piotrek, zwany Szczepanem, 😁 zadebiutował w wyścigu szosowym, dojechał w swojej grupce w dobrym tempie. Adrian przez 3 rundy jechał bardzo wysoko i w świetnym tempie, niestety kontuzja zmusiła go do opuszczenie trasy. Piotrek D. na 3 rundzie wpadł w nieoznakowaną dziurę i skończyło się na "kapciu".Za to Beata była pierwsza w K4 na dystansie 82 km i pierwsza w całej edycji CYKLO SZOSA 2017 duża pętla K-4, Brawo Beti!!!
Z przygodami i sukcesem Beti wracamy z ostatnich szosowych zawodów w tym roku. Dalej kręcimy, bawimy się kolarstwem i widzimy się na zawodach w 2018 roku.

Sie Mano i pozdro dla wszystkich rowerowych wariatów.

Udostępnij:
FaceBook

susz2017 01W niedzielny poranek 20 sierpnia wstawiliśmy się na starcie wyścigu MTB w Suszu. Lubimy jeździć w tamtych regionach, to już 4-ty rok z rzędu z naszym uczestnictwem. Organizatorzy jakiś czas temu zapowiadali zmiany w organizacji trasy i dystansów do pokonania. Jak się później okazało nie do końca Im się to udało. W tym roku rywalizować można było na czterech dystansach: rodzinny -12 km, mini -30 km, mega -42 km, giga -60 km.
Po „zawiłej” rejestracji i odebraniu pakietów startowych trzech naszych reprezentantów przystąpiło do przygotowań do wyścigów na poszczególnych dystansach. Tomasz i Henryk zdecydowali się pojechać na dystansie Mega a Mariusz na Mini. Pierwsze kilometry to jazda przy dużej prędkości po bruku wokół jeziora. Już na tym odcinku trasy, niektórzy chcieli ustawić się w korzystnej pozycji w stawce zawodników, dlatego zdecydowali się na ostrą walkę i rywalizację co skutkowało kilkoma małymi kraksami. Zanim wjechaliśmy do lasu w jednej z takich sytuacji o mało co nie uczestniczył by Tomek ale umiejętnie się z tego wybronił, czego nie można powiedzieć o kilku innych wywracających się w tym momencie na kostce brukowej zawodnikach. Heniek starał się dotrzymać koła dla Tomasza, ale po włączeniu przez niego „czwartego biegu” jechał już tylko własnym tempem.

Udostępnij:
FaceBook

Początek sierpnia to tradycyjnie święto polskiego kolarstwa. Oczywiście nie mogło zabraknąć na nim Mustangów. Postanowiliśmy udać się na najciekawszą część imprezy - etapy górskie. Piotrek, Marcin i Adrian po 10 godzinnej podróży zameldowali się w Bukowinie Tatrzańskiej w „Villa Park”. Pierwszego dnia, przy pięknej pogodzie, penetrowaliśmy lokalne trasy. My, ludzie z nizin połykaliśmy kolejne podjazdy i piękne widoki. Tego samego dnia udaliśmy się kibicować prosom na etapie Wieliczka-Zakopane. Kolejny dzień to kumulacja kolarskiego szczęścia. Najpierw amatorski Tour de Pologne, gdzie w upale i prawie z 2 tysiącami konkurentów, walczyliśmy na wymagającej trasie. Po południu stawiliśmy się w kultowym Gliczarowie na „Ścianie Bukowina” i wraz z setkami kibiców dopingowaliśmy profikom na 22 procentowym podjeździe. Kolejne dni spędziliśmy w siodle na polskich, ale i równie pięknych słowackich szosach. Mamy nadzieję, że za rok stawimy się większą grupą na Podhalu i pośmigamy na lokalnych trasach, ciesząc się widokami i obecnością na święcie polskiego kolarstwa.

Udostępnij:
FaceBook