Udostępnij:
FaceBook

Tak wygląda medal tegorocznego IV Pasłęckiego MTB Maratonu, zaprojektowany przez Bartłomieja Kondratowicza, z rysunkiem pasłęckiego ratusza, wykonany przez Marcina Krasowskiego

 

m1m2m3

 

 

Udostępnij:
FaceBook

kociewie1W niedziele zrobiliśmy krótką przerwę w przygotowaniach do 4 Pasłęckiego MTB Maratonu i wyruszyliśmy w Polskę pojeździć trochę na rowerze. Jedni wybrali MTB, a drudzy szosę.

Reprezentacja sekcji MTB:
Leśniczówka Szpęgawsk koło Starogardu Gdańskiego przywitała nas deszczową pogodą. Szybka rejestracja i na start. W trzyosobowym składzie: Henry, Mariusz oraz Tomek T., wystartowaliśmy w V Maratonie MTB Kociewie Szlakiem. Wybraliśmy dystans MINI (27 km), który prowadził w dużej mierze leśnymi szerokimi drogami, z kilkoma singlami. Ciekawe były ostatnie kilometry z kilkoma podjazdami i zjazdami na przemian. Trzeba przyznać, że po nocnych i porannych deszczach, było miejscami ślisko. Pełna koncentracja od startu do mety, by nie przydarzyła się wywrotka na grząskim gruncie. Małe spóźnienie sprawiło, że wystartowaliśmy prawie z ostatniej linii, więc trzeba było włożyć sporo wysiłku, by przebić się do przodu. Najważniejsze, że cała paczka dotarła na metę bez żadnej straty. Po przekroczeniu mety na szyi zawisł pamiątkowy medal.


Reprezentacja sekcji szosowej:
Nie odmawia się zaproszenia od Michała Kwiatkowskiego, więc wstawiliśmy się na starcie 3 edycji Velo Toruń w składzie: ja, czyli Bartek i Tomek M. oraz gościnie Marcin. Pogoda nie rozpieszczała, deszcz i silny wiatr chłodził nasze gorące głowy, ale nie studził zapędu do jazdy.

Udostępnij:
FaceBook

ilawa03Poprzedni weekend był pracowity dla Teamu Mustang. W sobotę organizacja 3 Pasłęckiego Duathlonu, a w niedzielę start w Wyścigu Pięciu Jezior Maraton MTB Iława. Co prawda reprezentacja była skromna, ale Bartek i Tomek (któremy było "mało" po duathlonie), godnie reprezentowali nasz Team. Słoneczna, lecz chłodna pogoda przywitała nas w Iławie, po szybkiej rejestracji w biurze zawodów i przygotowaniu rowerów byliśmy gotowi do startu. Trasa maratonu prowadziła leśnymi i polnymi drogami, była praktycznie płaska, mało techniczna ale za to szybka. Szkoda tylko, że tak ładną trasę pod względem widokowym człowiek pokonuję w pełnym gazie i nie ma czasu na podziwianie widoków. Pokonanie dystansu krótkiego 30 km zajęło nam godzinę z minutami. Tomek, którego MOC nie opuszcza, przyjeżdża na 28 pozycji w open, a Bartek na 40 miejscu na 158 zawodników. Kolejny nasz start już 7 maja, widzimy się na Velo Toruń !!!

Udostępnij:
FaceBook

duathlon106Sobotnie przedpołudnie, godzina 11:00 – na starcie III Pasłęckiego Duathlonu Leśnego Śladami Stanisława Pankalli 40 zawodników, których nie odstraszył nocny deszcz i wiatr. Do pokonania pętle trasy biegowej i rowerowej przygotowanej przez Team Mustang. Od startu do mety widać było walkę zawodników, by osiągnąć jak najlepszy wynik, co przy śliskich podjazdach nie było łatwe. Na mecie pierwszy zameldował się Krystian Sikorski z Bartoszyc, z czasem 1:05:48 h. Drugie miejsce zajął Radosław Jokiel z Gdańska, a trzeci Damian Dobosik z Elbląga. Wśród pań zwyciężyła Magdalena Matulewicz z Elbląga, przed Izą Podpirko z Olsztyna oraz Joanną Filipczyk z Ostródy. Na podium stanęli również reprezentanci naszego teamu: Agnieszka Tuniewicz – 2. miejsce w kategorii K 31+ oraz Tomasz Mieczkowski – 2 miejsce w kategorii M 31-40.

Udostępnij:
FaceBook

boyen 2W drugi weekend kwietnia postanowiliśmy spędzić aktywnie na mazurach, w pięknym mieście Giżycku. Tutaj rozpoczyna swój cykl rowerowych wyścigów Mazury. Jest to okazja aby przyjrzeć się jak to organizują inni, zdobyć nowe doświadczania i znajomości. Wszystko wygląda profesjonalnie, w piątek szybki objazd trasy z organizatorem, wieczorem konferencja prasowa i prezentacja topowych zawodników. W sobotę przyjeżdża reszta teamu Heniek i Marian, po uporaniu się z rejestracją z chłopakami jesteśmy gotowi do startu. Chłopaki jadą na dystansie Hobby 20 km, ja postanowiłem powalczyć z dystansem półmaratonu 40 km. Trasa przebiegała w rundach po 10 km, gdzie początek był względnie płaski, ale po minięciu Twierdzy Boyen zaczynał się odcinek "nie ma zlituj się". Przez leśne ścieżki, drużki i miejsca gdzie wcześniej nic oprócz lasu nie było, przeprowadzono odcinek bardzo techniczny. Były zjazdy, prawie pionowe, były podjazdy, których nikt nie podjechał, był piasek, błoto, było to naprawdę "surowe" MTB. Końcówka trasy biegła prostym zjazdem do miasteczka zawodów. Przejechanie kilku pętli powodowało, że czułem w nogach ten wyścig. Ale było warto. Cała trójka kończy szczęśliwie wyścig i szykuję się do kolejnych startów z serii MTB Mazury. Szczególne podziękowania dla Kasi, która w mega profesjonalny sposób wspomagała w trakcie zawodów mnie i pierwszą wygraną dwójkę na bufecie. Bartek.

Udostępnij:
FaceBook